sobota, 17 października 2015
Pompeje. Życie w cieniu wulkanu.
Pompeje to wirtualna wystawa, która (jak sama nazwa może wskazywać) w założeniu ma przybliżyć widzowi życie mieszkańców tego miasta - przed, w trakcie (i też trochę po) wybuchu Wezuwiusza w 79 roku…
Całość wystawy przywiodła mi na myśl pilum - dość specyficzny rodzaj włóczni wykorzystywanej przez legionistów rzymskich (przypadek?)…
Podobnie jak pilum zwiedzanie nie trwało bardzo długo - przy dość wolnym tempie zajęło mi niespełna dwie godziny i może to dlatego, że wolno czytam, a czytania miejscami było całkiem sporo.
Drzewce stanowiły animacje przedstawiające dotychczasowe odkrycia archeologiczne - począwszy od budynku teatru, przez łódź odkopaną z mułu w bardzo dobrym (jak na niemal 2000 lat) stanie aż po charakterystyczne malowidła na pompejskich zamtuzach. Przy czym drzewce te są raczej średniej jakości - zostały zrobione jakieś 5 lat temu i to niestety widać. Jedynie cieniowanie obiektów nawet jak na dzisiejsze standardy dało radę. Wyświetlania zdjęć fresków spartaczyć się chyba nie da, ale i tak na plus muszę zaliczyć interaktywną książkę przy pomocy, której można było przyjrzeć się bliżej niektórym obrazom.
Żeleźcem mógłbym określić film 4D o Wezuwiuszu oraz wizualizację zagłady Pompei z wykorzystaniem Samsung Gear VR. O ile film był raczej słaby (słaby efekt 4D i okulary chyba jakieś kopnięte bo wszystko i tak widziałem płasko), o tyle wirtualna przejażdżka po walącym się mieście była naprawdę spoko ;) Szkoda tylko, że była raczej krótka…
Ołowianą kulą, czyli dodatkowym balastem ułatwiającym przebicie się przez tarczę przeciwnika, były:
- bardzo ładnie wykonane repliki eksponatów muzealnych (tak. zdecydowanie jestem tradycjonalistą) w tym odlewów ludzi przysypanych pyłem wulkanicznym;
- jeszcze ładniej wykonane makiety, niestety tylko dwie - Pompei niemal współczesnych oraz starożytnego teatru
- prototypy(?) pierwszej na świecie monety w kształcie wulkanu
Nie wiem ile kosztowało pilum za czasów Imperium Romanum, ale dziś żeby takowe nabyć trzeba wyłożyć kilkaset złotych - tanie to nie jest. Podobnie sprawa ma się z Pompejami - bilet normalny kosztuje 45zł (nie doszukałem się żadnych zniżek dla studentów) - nie jest to mało… :/
Podsumowując: dla mnie wystawa “Pompeje…” to raczej średniawka - podobnie jak film z Jonem Snow w roli głównej o podobnym tytule. Zdecydowanie poleciłbym to dla tzw. młodzieży młodszej zainteresowanej tematem starożytności :)
P.S.: To pierwsza z dwóch relacji z ostatniego weekendu moich studenckich wakacji, a zarazem pierwsza niemuzyczna relacja na moim blogu ;)
http://dafaqenestracja.tumblr.com/ - nowy adres bloga
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz