sobota, 10 października 2015

Trochę kultury… Sounds Like Poland 2015

  

Przed wami mocno spóźniona relacja z tegorocznej edycji Sounds Like Poland ;)

Nie dość, że spóźniona to jeszcze raczej krótka. Bo i sam festiwal był raczej krótki - bliżej mu było jakiegoś konkursu czy przeglądu muzycznego. Kapele grały po ok. 25 minut i łączyło je jedno - wszystkie prezentowały naprawdę wysoki poziom ;)
Bardzo dużym zaskoczeniem była dla mnie frekwencja - namiot festiwalowy był niemal cały czas pełen. Nad tym żeby nie było przeludnienia i można było oddychać czuwała ochrona i wolontariusze - w rezultacie przed Muzykantami pod namiotem stałą kolejka licząca ok. 200 osób (wszyscy zostali odpowiednio ulokowani ;).
W kwestii nagłośnienia nie mam nawet najmniejszych zastrzeżeń - wszystko brzmiało idealnie.

O występie Oli Bilińskiej nie mogę zbyt dużo powiedzieć - spóźniłem się znacznie i byłem tylko na dwóch piosenkach. Mimo to jednak poczułem magiczny, senny klimat jej kołysanek - bardzo mi się podobało :)

Cunkunft hipnotyzował swoimi improwizacjami jazzowymi i mimo, że mało słucham takiej muzyki to również wywarli na mnie pozytywne wrażenie.

Maciej Filipczuk i Gośćmi Weselnymi - swoimi oberkami porwali część publiki do tańca. Wbrew nazwie nie powinno się kojarzyć tegoż tria ze współczesnymi weselami (a przynajmniej nie ze znaczną ich większością) - wg. mnie byłoby to nad wyraz krzywdzące dla Macieja i jego kompanów. ;)

Muzykanci to zdecydowanie klasa sama w sobie. Potężny głos (w pełni zaprezentowany w A na onej górze) charyzmatycznej wokalistki Joanny w połączeniu z solidnym folkowym graniem zaowocowały naprawdę żywiołowym występem. Do tego wzorowy kontakt z publiką i czysta radość bijąca od muzyków, a raczej Muzykantów - prawdopodobnie najlepszy koncert tego wieczoru ;)

Psio Crew mimo przeciwności losu - przeziębienia, które dopadło żeńską część zespołu - po kilku latach nieobecności wróciło w wielkim stylu! Zaprezentowali swój autorski mix muzyki góralskiej z elektroniką, beatboxem i reggae, w tym swój największy hit - Hajduk ;) Miodzio!

Banda Nella Nebbia to swoista jazzowa mini-orkiestra z basisto-dyrygentem na czele. Dużo jazzu, folku jako takiego nie uświadczyłem - możliwe, że z powodu wcześniejszego opuszczenia imprezy - po raz drugi w te wakacje zmusił mnie do tego autobus… Siłą rzeczy na Kayah nie zostałem :/

Z całą pewnością w przyszłym roku również postaram się zawitać na kolejnej edycji Sounds Like Poland i już teraz zapraszam was wszystkich - miłośników szeroko pojętej Dobrej Muzyki na to wydarzenie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz